Zobacz inne przedmioty:

Najazd barbarzyńców na cesarstwo rzymskie

  • Najazd barbarzyńców na cesarstwo rzymskie

  • Za panowania cesarza Marka Aureliusza w drugiej połowie II w. n.e., najazdy barbarzyńców i fale groźnych epidemii zapoczątkowały kryzys cesarstwa. Nastały rządy dynastii Sewerów. Pierwszym z nowej dynastii był cesarz Septymuisz Sewer. Sewer odebrał stanowi senatorskiemu wielki przywilej, cofnął mianowicie uprawnienia senatu do sądzenia senatorów. Senat tracił też nadzór administracji prowincji, bo od czasów Sewera coraz bardziej łamano zasadę, że senatorscy konsule i pretorzy po sprawowaniu urzędu przechodzili do administracji prowincji. Na te stanowiska w coraz większej mierze wchodzili kandydaci cesarza, przede wszystkim ekwici. Przez niemal cały III w. n.e. w cesarstwie sprawowało władzę kolejno , choć czasem naraz, aż kilkudziesięciu różnych władców, cesarzy i uzurpatorów. Większość z nich została zamordowana, bardzo niewielu zmarło śmiercią naturalną. Nic dziwnego, że niektórzy z cesarzy przyjmowali intronizację, czyli wprowadzenie na tron, jako wyrok śmierci.

     

    Początek ewidentnego kryzysu przyniósł 235 r. n.e. Był to rok śmierci ostatniego cesarza z dynastii Sewerów, która przeszło 40 lat potrafiła słabnące imperium utrzymać w ryzach za pomocą wzmocnienia armii, rok pierwszej uzurpacji wojskowej i wstąpienia na tron cesarza, prostego oficera Maksymina Traka. Od czasów Maksymina Traka cesarze często powoływani byli przez legiony i sami w większości byli byłymi żołnierzami. Większość władców i uzurpatorów III w. n.e. należała do wojskowych ze stanu ekwickiego, którzy niskie pochodzenie kompensowali zdolnościami bądź siłą osobowości.

    Wewnętrzne przyczyny kryzysu są skomplikowane i niezbyt jasne. Znamy różne jego przejawy. Były nimi dążenia do usamodzielnienia się poszczególnych części cesarstwa. Rzym, zapewniając autonomiczny rozwój ludów i kultur prowincjonalnych wobec nadchodzącego kryzysu łatwo uległ tendencjom odśrodkowym tego wielkiego konglomeratu, jaki tworzył. Do tego dochodziły zaburzenia w postaci narastania anarchii, od zwykłego włóczęgostwa przez nasilenie się piractwa i bandytyzmu do szeregu uzurpacji, czyli buntów przeciw aktualnie rządzącym cesarzom. Rzymskie legiony odpowiedziały buntem na nakazywanie im przemieszczanie się na inne dalekie fronty, a jeśli nawet przegrupowanie takie na zagrożone rejony się udało, odsłaniało to przed barbarzyństwami i osłabiały w ten sposób odcinek granicy. Bunty wojska wynikały, zatem nie tyle z niechęci do narażania się, co z solidarności armii z ludnością prowincji, bo to z niej rekrutowało się wielu żołnierzy. Utrzymywanie coraz silniejszego wojska kosztowało coraz więcej. Kryzys ekonomiczny był najbardziej widoczny w inflacji pieniądza, w antyku wyrażającej się psuciem monety, czyli zmniejszeniem w niej zawartości metali szlachetnych. Od cesarza Augusta w obiegu były solidne złote aureusy, srebrne denary, brązowe asy i sesterce, przy ściśle określonych relacjach i zawartościach metalu. Teraz jednak rzymski pieniądz faktycznie zmienił się w miedzianą, bezwartościową, co najwyżej posrebrzana monetę. Najmocniej kryzys uderzył w miasta i ich elity. Rosła samowystarczalność wielkich latyfundiów, słabła gospodarka pieniężna, handel, rzemiosło, lawinowo wzrastały podatki. Kryzys miast w sensie politycznym oznaczał kres ich autonomii, zarządzali nimi w coraz większej mierze tzw. kuratorzy cesarscy. Powodował także degradację elity oraz kres dobrowolnego finansowania przez nią wydatków publicznych. Za to pojawiło się obowiązkowe obciążenia na rzecz miast oraz płacenie ewentualnych niedoborów podatkowych na rzecz państwa. Elity miejskie wręcz przymuszano do sprawowania urzędów miejskich, by podlegały takim obciążeniom. Miasta powoli przestawały być szkieletem imperium, a na ich miejsce wysuwały się rezydencje wielkich właścicieli ziemskich. Na dodatek przez wiele lat w całym imperium szalała dżuma, powodując wyludnienie i zmniejszenie się dochodów państwa z podatków, a wiec wzrost obciążenia podatkowego tych, którzy mogli płacić. Imperium było słabsze niż kiedykolwiek. Dodatkowo sytuację pogarszało przejęcie dowodzenia armią przez polityków, a nie wojskowych. Słabością imperium był brak zagwarantowanej ciągłości dynastycznej, bo państwo to formalnie nie było dziedzicznym cesarstwem, lecz utrzymywało fikcje pryncypatu. Ta nieuregulowana zasada dynastyczna paraliżowała czasami rządy cesarskie i skłoniła Septymiusza Sewera oraz „wojskowych” cesarzy z dynastii Sewerów do otwartego wsparcia armii przeciw senatowi. Zapoczątkowanie monarchii wojskowej, nie spowodowało radykalnej zmiany ustroju.

     

    Najważniejsze przyczyny kryzysu miały zewnętrzny charakter. Do ataku na imperium ruszyli barbarzyńcy, głównie Goci i Jazygowie atakowali Medię i Macedonie, czyli Bałkany oraz północna część Azji Mniejszej, Sasi znad Łaby atakowali tereny Brytanii, Frankowie zaś Belgię i północną Galię, Alamnowie znad Menu – Galię wschodnią i Hiszpanię, Markomanowie, górny Dunaj, Norikum i Panonię. Za nimi ruszyli Gepidowie, Herulowie i Alanowie z Azji. Rzym osiedlał ich jako osadników lub wcielał ich do swojej armii, albo jako jeńców zamieniał w niewolników. Niewiele to pomagało. Barbarzyńcy po raz pierwszy atakowali imperium wielkimi federacjami, a nie w rozproszeniu, co zwiększało ich siłę. Silni byli zwłaszcza Germanowie, w tym najpotężniejsi Goci ze Skandynawii. Utworzył się potężny łuk plemion germańskich od Morza Czarnego po Morze Północne, naciskający na granicę na Renie i Dunaju. Na południowym wschodzie Europy na Germanów naciskali irańscy Sarmaci. W Afryce rzymską granicę atakowali Berberowie.

     

    Na nieszczęście dla Rzymu dramatycznie zmieniła się też sytuacja na Wschodzie. W 226 r. n.e. tron perski przejęli Sasanidzi i panowali aż do połowy VII w. n.e. Sasanidzi podjęli frontalny atak na rzymską Mezopotamię, Syrię i Azję Mniejszą. Rzym nie potrafił się obronić. Rzymianie stracili w walkach z Persami sporą część Azji Mniejszej. Pomimo to, dzięki tamtejszym uzurpatorom z pustynnego miasta Palmiry, którzy utworzyli własne cesarstwo Wschód rzymski został ocalony. Barbarzyńcy atakowali jednak nadal. Cesarstwo rozpadło się. Przez kilkanaście lat zachód miał obok „legalnych” cesarzy także uzurpatorów w Galii, Hiszpanii i Brytanii oraz na Wschodzie, broniących granic imperium.

    Cesarz Galien i jego następcy, cesarze wywodzący się z armii naddunajskiej, dysponujący świetną, zorganizowaną na wzór barbarzyńców jazdą zatrzymywali nawałę najeźdźców i złamali uzurpację na Wschodzie i Zachodzie.

     

    W III w. n.e. nastąpił jeszcze cięższy najazd barbarzyńców na Galię, w którym po raz pierwszy uczestniczyli wschodni Germanowie, Wandalowie i Burgundowie. Imperium jednak przetrwało dzięki wybitnym cesarzom, utworzeniu konnej armii rezerwowej, zdolnej do szybkiego przemieszczenia się, dzięki odsunięciu od dowodzenia ludzi ze stanu senatorskiego i przejęcia go przez ekwitów, czyli zawodowych wojskowych, ufortyfikowaniu wielu miast i skróceniu granic.

     

    Cesarstwo ocalało przede wszystkim dzięki wzmocnieniu władzy cesarskiej i centralizacji imperium. Powstał nowy ustrój, który nazywamy dominatem, czyli monarchia absolutna od łac. dominus, czyli „pan absolutny”. Jego twórca był cesarz Dioklecjan, autor wielkiej reformy systemu władzy. Cesarz uznał się za wybrańca bogów, Jowisza i Herkulesa, co oznaczało, że nie został wybrany przez armie czy senat, ale przez samego boga. Cesarstwo zaczęło przypominać orientalną monarchię z ceremoniałem dworskim i kultem cesarza, będącego już nie pierwszym obywatelem państwa, lecz półboską istotą. Zabójstwo cesarza było od tej pory bluźnierstwem, a nie po prostu zamachem stanu. Dioklecjan postanowił udoskonalić system przekazywania władzy przez wprowadzenie tzw., tetrarchii, czyli z gr. „współrządów czterech”. Rządzić miało dwóch władców, tzw. Augustów, i każdy z nich mianować miał swojego cesarza. Była to utopijna próba zaradzenia największej bolączce ówczesnego Rzymu, braku silnej, stałej władzy państwowej. Rzym w tych warunkach przestał być ośrodkiem cesarstwa, na jego miejsce wysunęły się siedziby tetrarchów: Trewir, Mediolan, Tessalonika i Nikomedia w Azji Mniejszej, w której rezydował sam Dioklecjan. Rzymem zarządzał raczej senat i senatorski prefekt miasta. Dioklecjan zwiększył też znacznie, do niemal stu, ilość prowincji, by osłabić władze namiestników, którzy inicjowali bunty. Wprowadził w prowincjach stanowisko „wodzów”, tzw. duces, niezależnych od namiestników i nowe jednostki administracyjne, kilkanaście tzw. diecezji. Dioklecjan wprowadził też, przeciw inflacji i spekulacji, maksymalne ceny na wszystkie towary, surowce i transport. Nieprzestrzeganie zarządzeń groziło karą śmierci. Liczebność armii urosła do około pół miliona ludzi. Rzym stawał się biurokratycznym, skorumpowanym i ociężałym, wojskowo-dworskim reżimem. Narastał ucisk podatkowy. Narzekano, że za tego cesarza więcej było poborców niż płatników.

     

    Dwie reformy Dioklecjana spełzły na niczym, reforma cen i próba stworzenia tetrarchii. Po wydaniu edyktu o cenach, towary zniknęły z targów i rozkwitł czarny rynek, więc niepopularny edykt przestał funkcjonować. Po ustąpieniu Dioklecjana z tronu Rzym pogrążył się w wojnie domowej. Jednym z uczestników tej wojny tetrarchów był Konstantyn zwany Wielkim. W 312 r. n.e. pokonał przy Moście Mulwijskim w Rzymie rywala do panowania na zachodzie, Maksencjusza, idąc do walki już ze znakiem Chrystusa na tarczach. W 324 r. n.e. pokonał władcę wschodu, Licyniusza, w konsekwencji został jedynowładcą, który skutecznie zapoczątkował chrystianizację imperium.

     

    Cesarstwo dzięki wysiłkom i wyrzeczeniom kilku pokoleń ludzi, przetrwało wiec kryzys III w. n.e. i zaczęło się , choć w nowej postaci powoli odradzać. Nie przetrwało jednak kolejnego kryzysu wywołanego przez Wędrówkę Ludów.

     

    W końcu IV w. n.e. nad Morzem Czarnym pojawili się Hunowie, wielkie plemię mongolskich koczowników z głębi Azji. Zniszczyli w trakcie swego pochodu państwo Ostrogotów nad Donem, wywołując reakcje łańcuchową. Plemiona germańskie i sarmackie, uciekając przed Hunami, zaczęły przesuwać się na zachód i wkraczać na obszar państwa rzymskiego. Spowodowało to prawdziwy potop, bo barbarzyńcy ruszyli się od źródeł Łaby aż po Morze Czarne. Rozpoczęła się tak zwana wędrówka ludów. Świat starożytnego zachodu bronił się jeszcze sto lat, ale nic już nie mogło powstrzymać jego upadku. Rzym początkowo próbował osiedlać te ludy, wcielać je do armii i pozyskiwać w wojowniczych Germanach sojuszników do walki z Hunami. Administracja cesarska traktowała jednak barbarzyńców znacznie gorzej niż pełnoprawnych obywateli, co zakończyło się atakiem upokorzonych ludów na cesarstwo. W bitwie pod Adrianopolem w 378 r. n.e. cesarz poniósł klęskę i zginął. Hordy barbarzyńców dotarły aż do Konstantynopola. W tej sytuacji następny cesarz, Teodozjusz dla wzmocnienia cesarstwa, podzielił je miedzy swoich synów na dwie części wschodnią i zachodnią. Aby pozyskać Wizygotów zapewnił im dostawy zboża i dał pozwolenie na osiedlenie się w Tracji i Mezji. Było to tylko doraźne rozwiązanie Wizygoci czując na plecach oddech Hunów i widząc słabość militarną cesarstwa, w dalszym ciągu kierowali się przeciwko imperium. Imperium rzymskie rozpadło się w końcu IV w. n.e. na dwie części wschodnią ze stolicą w Konstantynopolu i zachodnia , której faktycznie centrum stanowiła chroniona labiryntem bagien Rawenna.

     

    Najazdy barbarzyńców dotknęły słabszą, zachodnią część cesarstwa. Na początku V w. n. e Wizygoci pod wodzą Alaryka zajęli Panonię i Norikum, po czym w 410 r. n.. zdobyli Rzym. Na terenie Hiszpanii południowej Francji założyli potem własne państwo. Wandalowie ze środkowej Europy przeszli do Hiszpanii, poczym pod wodzą Gejzeryka przedostali się do Afryki, gdzie zajęli większą część rzymskiej prowincji i utworzyli państwo Wandalów. W 455 r. n.e. byli już tak potężni, że zorganizowali atak na Rzym, który doszczętnie złupili. W Galii pojawili się Frankowie i Wizygoci, Brytanię zajęli Anglowie i Sasi. Nie ustały kłopoty a samymi Hunami. Zjednoczył ich w wielkie, koczownicze mocarstwo Attyla i zaatakował w połowie V w. n.e. Galię, a potem samą Italię. Został powstrzymany w bitwie z rzymskim wodzem Aecjuszem na Polach Katalaunijskich w Galii w 451 r. n.e. Inne części zachodniego cesarstwa usamodzielniły się, tworząc państwa germańskie, z których najtrwalszym okazało się państwo stworzone przez Franków i sprawnie zorganizowane silną ręką ich władcy, Chlodwiga. On i potem jego synowie zjednoczyli całą Galię, Italię i Rawennę podporządkowali sobie germańscy żołnierze pod wodzą Odoakra. Nieletni rzymski cesarz Romulus Augustulus, „rządzący” już tylko Italią, zmuszony został w 476 r. n.e. do abdykacji. Był to symboliczny koniec cesarstwa rzymskiego na Zachodzie. Na wschodzie cesarstwo trwało dalej, w postaci greckojęzycznego, z niezdobytą stolicą w Konstantynopolu.

    Zamknij

    W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej na6.pl/cookies.pdf.