INNE PRZEDMIOTY: Angielski, Polski, WOS, Geografia,

Wydarzenia militarne starożytnej Grecji

Wojna była wpisana w naturę pierwotnej polis greckiej. Pojecie pokoju miedzy sąsiednimi państwami w zasadzie nie istniało, istniał stan prowadzenia i nieprowadzenia działań wojennych. W epoce archaicznej wojny miały zazwyczaj ograniczone cele, np. drobne korekty granic, łupy, sławę i były rodzajem krwawej, okresowo powtarzanej gry, prowadzonej w sposób wysoce zrytualizowany, nieprzeszkadzający w normalnym życiu. Rytuał wojenny można było za porozumieniem stron zawiesić na jakiś czas, nawet na sto lat, czemu służyły rozejmy. Drugą kategorią traktatów między państwami były sojusze, w zasadzie zawierane miedzy równorzędnymi partnerami i zakładające współdziałanie militarne stron. Czasem, choć rzadko, prowadzono wojnę w celu unicestwienia sąsiedniej polis i zajęcia jej terytorium. Natomiast prawie nigdy nie wcielano obywateli podbitej polis do zwycięskiej wspólnoty. Wojny prowadzono, bowiem w wąsko pojętym interesie własnym, by wyzyskiwać pokonanych, nie zaś by dopuszczać ich do własnej polis.

W tych warunkach sposobem zwiększenia potencjału militarnego miasta kosztem innych polis było narzucenia hegemonii, czyli zwierzchnictwa. Pierwsza była Sparta, ponieważ prowadzone przez nią wojny doprowadziły do powstania Związku Peloponeskiego, obejmującego niemal cały półwysep. Członkowie związku zachowali suwerenność, musieli jednak wspomagać wojskowego hegemona.

 

W epokach archaicznej i klasycznej typowy wojownik grecki był piechurem w zbroi, hełmie i nagolennikach z brązu, osłaniającym się okrągłą, lekko wypukła tarczą z drewna wzmocnionego brązem, walczącym dwumetrowa włócznią i mieczem. Nazywano go hoplitą, od greckiego słowa hoplites od tarczy, gr. hoplon. Wyróżniały ją dwa uchwyty, pierwszy blisko środka dla przedramienia tuz przy brzegu dla dłoni. Podwójny uchwyt pozwolił uczynić tarczę cięższą, a zatem wytrzymalszą, ale sprawił, że nadawała się do trzymania w jednej pozycji, frontalnie, tuż przy piersi. Z kolei umieszczenie obu uchwytów na prawo ośrodka tarczy determinowało jej dużą średnicę, około 90 cm, a zatem dwie długości ramienia i powodowało, że hoplitę osłaniała tylko jej prawa strona. Hyplon nadawało się tylko do walki w zwartym szyku, w którym nie było miejsca na indywidualne manewry i w którym osłanianie sąsiada było nie mniej istotne niż siebie samego. Służyła temu lewa, pozornie bezużyteczną strona tarczy.

 

Szyk, w którym walczyli hoplici, nosił nazwę falangi, z gr. phalanx, czyli „kłody”. Była to prosta linia złożona z kilku, zazwyczaj ośmiu, szeregów. Walka polegała na zespołowym nacieraniu. Hoplici zwierali szyk, tak, by tarcza zachodziła na tarczę, i napierali na przeciwnika, zadając ciosy włócznią lub mieczem poniżej i powyżej muru tarcz. W walce brały udział dwa pierwsze szeregi. Tylne pchały walczących na przedzie, wzmagając parcie całej linii, ewentualnie wchodziły na miejsce tych, którzy padli w walce. Celem walki było rozerwanie szyku wroga i zmuszenie go do ucieczki. Przy braku kawalerii pościg był mało skuteczny, bo ciężkie uzbrojenie, zwłaszcza hyplon, utrudniało bieg, uciekający zaś najpierw pozbywali się tarcz. Stąd i obopólne straty były zazwyczaj niewielkie. Prawdopodobnie po raz pierwszy szyk ten został zastosowany w bitwie pod Maratonem.

 

W falandze nie było miejsca na indywidualne wyczyny, typu wyrwanie się do przodu było takim samym wykroczeniem jak ucieczka do tyłu, narażało, bowiem sąsiadów z szyku, a tym samym całą falangę. Walka wymagała solidarności, dyscypliny i opanowania, nabywanych podczas zespołowych ćwiczeń.

 

Uzbrojenie hoplicie i falanga dały Grekom przewagę militarną nad innymi ludami, którą utrzymali przez kilka wieków. Od połowy VII w. p.n.e. gdy faraonowie uwolnili Egipt spod władzy Asyrii z pomocą jońskich „mężów z brązu”, tzn. zakutych w brązowe zbroje, greccy hoplici stali się najbardziej cenionymi z najemnych żołnierzy. Poza światem greckim jedynymi, którzy przyjęli ten styl walki, byli mieszkańcy Italii.

 

Grecy byli również mistrzami w wojnie na morzu. Od najdawniejszych czasów okręty wojenne na Morzu Śródziemnym były napędzane wiosłami. Żagle stanowiły napęd pomocniczy, przed bitwą zwijano je i składano maszty. Główną bronią był okuty brązem taran na dziobie. Do abordażu lub obrony przed nim okręty zabierały po kilku lub kilkunastu łuczników i hoplitów, ponieważ dla większej liczby piechoty morskiej nie było miejsca. W epoce archaicznej przeważały jednostki o 50 wiosłach, obsługiwanych przez pojedynczych wioślarzy. W IV w. p.n.e. pojawił się nowy typ okrętu wojennego, teriera, czyli dosłownie potrójna. Miał on nieznacznie zwiększone w stosunku do poprzedniego typu wymiary, ale liczba wioślarzy ulega potrojeniu, z około 50 do około 150, poprzez dodanie górnego rzędu wioseł, z których każde było obsługiwane przez dwóch ludzi. Dało to terierze wielką prędkość i zwrotność, nieocenione w walce polegającej głównie na taranowaniu okrętów lub niszczeniu ich wioseł.

 

Przed posiadającymi floty miastami stanął problem zapewnienia odpowiedniej liczby wioślarzy, którzy na okrętach wojennych musieli być ludźmi wolnymi. Gdy było ich za mało, nieraz rezygnowano z drugiego rzędu wioślarzy przy górnych wiosłach. W ten sposób wystarczała ich setka na trierę, kosztem mniejszej zwrotności okrętu.

Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej na6.pl/cookies.pdf.