Mimo przegranej wojny wrześniowej walka przeciwko najeźdźcom nie wygasła, a poszczególne oddziały Wojska Polskiego próbowały przebijać się w kierunku granicy węgierskiej i rumuńskiej. Nie złożyły także broni oddział pod dowództwem majora Henryka Dobrzyńskiego, PS. „Hubal”, który zadając dotkliwe straty Niemcom walczył na Kielecczyźnie aż do maja 1940 r.

 

W społeczeństwie polskim rodziło się spontanicznie pragnienie kontynuowania oporu aż do zwycięstwa. W całym kraju powstawały, niezależnie od siebie, setki organizacji konspiracyjnych. Inicjatywa podziemnej walki z okupantem wyszła od przebywającego w Warszawie gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza. W momencie kapitulacji Warszawy, 28 września, Tokarzewski dysponował już zaczątkiem sztabu wojskowego i gotową koncepcją ogólnopolskiej organizacji podziemnej, wzorowanej na POW z okresu I wojny światowej. Pierwszą bojową akcją, której osobiście patronował, było zorganizowanie zamachu na Hitlera, mającego przybyć do Warszawy 5 października. Zbieg nieprzewidzianych okoliczności udaremnił w ostatniej chwili wykonanie precyzyjnie przygotowanego planu.

 

Kolejnym krokiem Tokarzewskiego było nawiązanie kontaktu z przedstawicielami stronnictw politycznych, które w okresie przedwojennym znajdowały się w opozycji antysanacyjnej. Na wspólnych zebraniach zaaprobowano projekt powołania do życia tajnej organizacji pod nazwą Służba Zwycięstwu Polski (SZP). Jej częścią składową miała być Główna Rada Polityczna reprezentująca działające w podziemiu stronnictw polityczne. Szefem sztabu SZP mianowany został płk Stefan Rowecki.

 

Wiadomość o powstaniu ogólnokrajowej organizacji i jej szybkim rozwoju przyjęta została w Paryżu przez gen. Sikorskiego raczej niechętnie. Uważał on, że podobna inicjatywa powinna wyjść od rządu. Oficjalnym rozkazem SZP została więc rozwiązana, a na jej miejsce powołano nową organizację o nazwie Związek Walki Zbrojnej (ZWZ). Komendantem Głównym ZWZ został gen. Kazimierz Sosnkowski, który miał kierować całą akcją podziemną z terenu Francji. W powyższym rozkazie podzielono kraj na „Obszary”. Kierownictwo Obszaru okupacji niemieckiej powierzono, mianowanemu wkrótce generałem, Stefanowi Roweckiemu. Komendantem Obszaru okupacji radzieckiej mianowany został gen. Tokarzewski. Podczas próby potajemnego przekroczenia granicy obu okupacji został on ujęty przez NKWD, na szczęście nie rozpoznany, uniknął rozstrzelania. Przy ZWZ powstał Polityczny Komitet Porozumiewawczy PKP, składający się z przedstawicieli głównych stronnictw politycznych działających w kraju, czyli PPS, która przyjęła konspiracyjną nazwę „Wolność Równość Niepodległość”, SL, SN i SP. Wiosną 1940 r. gen Rowecki wraz z PKP wysunął wobec Wodza Naczelnego i premiera rządu polskiego na emigracji gen. Sikorskiego propozycje wyłonienia centralnych władz krajowych z Delegatem Rządu RP na Kraj na czele. Delegat Rządu miał być łącznikiem między krajem a rządem w zakresie spraw politycznych. Pierwszym stałym Delegatem Rządu wyznaczony został przez gen. Sikorskiego Cyryl Ratajski, przedstawiciel SP. Przystąpił on do organizowania Delegatury Rządu w kraju, składającej się z departamentów będących odpowiednikami przedwojennych ministerstw. Miały one zająć się kontrolą i koordynacją działań we wszystkich ważniejszych dziedzinach życia narodowego. Równocześnie powstała sieć delegatur okręgowych, czyli wojewódzkich i powiatowych. W dniu 14 lutego 1942 ZWZ został przemianowany na Armię Krajową, w skrócie AK.

 

Działalność konspiracyjna wymierzona w okupantów okazała się możliwa w zasadzie wyłącznie na obszarze okupacji niemieckiej. NKWD bowiem przy pomocy olbrzymiej liczby konfidentów w krótkim czasie rozszyfrowała polską siatkę konspiracyjną. Konfidentem NKWD okazał się nawet komendant lwowskiego okręgu ZWZ, płk Emil Macieliński, wyznaczony na to stanowisko po aresztowaniu gen. Tokarzewskiego, specjalnym rozkazem z Paryża. Nic więc dziwnego, że nieliczne istniejące na tym terenie grupy ZWZ – AK szukały oparcia i kontaktów w Warszawie, a ich aktywność musiała zostać niemal całkowicie zredukowana. W praktyce oba obszary okupacyjne pozostawały pod faktycznym kierownictwem gen. Roweckiego.

 

Najistotniejszym elementem walki z Niemcami w pierwszym okresie okupacji, to znaczy do momentu wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej, był wywiad, sabotaż i dywersja. Przywódcom polskiego podziemia chodziło o przeprowadzenie akcji polegających na niszczeniu lub uszkodzeniu wszystkiego, co służyło wrogowi do prowadzenia wojny. Już w 1940 r. została w ramach ZWZ utworzona specjalna jednostka do prowadzenia akcji dywersyjnych, pod nazwą „Związek Odwetu”. Dziełem jej było zniszczenie setek parowozów i wagonów kolejowych, wyrządzenie szkód na szlakach komunikacyjnych, palenie magazynów wojskowych. Tysiące akcji sabotażowych przeprowadzali na polecenie organizacji lub z własnej inicjatywy Polacy zatrudnieni w niemieckim przemyśle zbrojeniowym. Wadliwie wykonane części do silników lotniczych, pocisków artyleryjskich czy wojskowych radiostacji przyniosło wrogowi niepowetowane straty.

W wielu akcjach wymierzonych w okupanta niemieckiego brali też udział harcerze z „Szarych Szeregów”, czyli zakonspirowanego Związku Harcerstwa Polskiego. Harcerze okazali się szczególnie pomysłowi w tak zwanym małym sabotażu: zrywaniu flag hitlerowskich, zawieszaniu flag polskich, malowaniu haseł i rysunków antyniemieckich na murach, rozrzucaniu ulotek itp. W Warszawie powstała w końcu 1940 r. specjalna organizacja małego sabotażu „Wawel”, związana z AK, w której harcerze odgrywali znacząca rolę.

 

W dniu 3 maja 1941 r. Warszawa pokryła się za sprawa harcerzy dziesiątkami polskich flag narodowych. Zwieszały się one nie tylko z drutów tramwajowych czy ulicznych latarni, ale nawet z gmachów niemieckich urzędów. Potrzebę powolnej i niewydajnej pracy dla okupanta propagowali harcerze za pomocą rysunku żółwia. W akcji malowania słynnego symbolu Polski Walczącej – kotwica z literami PW, zaangażowanych było ponad 400 harcerzy. W dniu urodzin Hitlera, 20 kwietnia 1941 r. na murach stolicy Polski pojawiło się tysiące rysunków z szubienicami i wiszącym na nich Hitlerem lub swastyką.

Wytyczne działań sabotażowo-dywersyjnych z 19 marca 1940 r. nakazywały represje w stosunku do okupantów, wykonywanie wyroków na zdrajcach i prowokatorach. „Związek Odwetu” prowadził też działy wyszkolenia i badań naukowych. Przygotowywano dowódców i instruktorów do kierowania walką bieżącą, przeprowadzano ekspertyzy nowych środków bojowych i skutecznego sprzętu dywersyjnego.

 

Na obszarze okupacji niemieckiej bierną na ogół postawę zajmowali jedynie polscy komuniści, nie posiadający zresztą własnej organizacji po rozwiązaniu przez Komintern w 1938 r. Komunistycznej Partii Polski. Większość trzymała się na uboczu oczekując zasadniczej zmiany sytuacji politycznej. Upatrywali jej w nieuniknionym, jak się wydawało, konflikcie dotychczasowych sojuszników Stalina i Hitlera.

 

Wprawdzie w Warszawie, Krakowie, Łodzi i innych większych miastach okupacji niemieckiej komuniści próbowali tworzyć jakieś zorganizowane grupki konspiracyjne, ale w ówczesnej sytuacji same nazwy tych grupek, brzmiące jak wyzwanie wobec polskiego społeczeństwa, odstraszały nawet byłych aktywistów KPP. Zakładaniem tych organizacji zajmowali się z reguły funkcjonariusze NKWD, bowiem miały spełniać specjalną rolę w polskim podziemiu, rozszyfrowywać antyhitlerowskie organizacje konspiracyjne, zarówno na użytek wywiadu radzieckiego, jak i Gestapo, zgodnie z umową o wzajemnej współpracy niemiecko-radzieckiej w zwalczaniu polskiego ruchu oporu. I tak w Łodzi powstała nieliczna grupa pod nazwa „Front Walki za Naszą i Waszą Wolność”, zaś w Warszawie „Stowarzyszenie Przyjaciół ZSRR”. Do momentu hitlerowskiego ataku na ZSRR nie odegrały one żadnej roli i właściwie nikt o nich nie słyszał.

 

Haniebną rolę odegrali polscy komuniści na obszarze okupacji radzieckiej. Zdecydowana ich większość natychmiast zaoferowała swoje usługi nowym władcom i choć oczekiwali zapewne zawrotnych karier politycznych, kończyli na ogół jako konfidenci NKWD. Ich znakomita znajomość ludzi i terenu okazała się decydująca dla tak szybkiego spacyfikowania przez NKWD zagarniętych ziem. Udaremniła też tam powstanie aktywnego ruchu oporu.

 

Po objęciu całości ziem polskich niemiecką okupacją Komenda Główna ZWZ, z gen. Stefanem Roweckim na czele, uwzględniając nowe warunki, przystąpiła do konsolidacji podległych sobie podziemnych sił wojskowych. Należało przede wszystkim uaktualnić plany strategiczne. Niemiecki najazd na ZSRR i nawiązanie stosunków dyplomatycznych między Moskwą a polskim rządem w Londynie uprościły teoretycznie koncepcje przyszłej walki polskiego podziemia. Zakładając, że Hitler przegra ostatecznie kampanię rosyjską, szanse na odbudowe niepodległej Polski widziano w zwycięskim zbrojnym powstaniu. Moment jego wybuchu miał zbiec się z przewidywanym rozprzężeniem niemieckiego aparatu okupacyjnego w końcowej fazie wojny.

 

Dowództwo, ZWZ budowało, więc i przygotowywało do tego celu podziemną armię. Doraźnie zaś, za pomocą utworzonego już w 1940 r. „Związku Odwetu”, przeprowadzono wymierzone w Niemców akcje sabotażowe i zbrojną dywersję.

Pod koniec 1941 r. gen. Rowecki powołał do życia specjalna grupę dywersyjną dla wykonania zadań opatrzonych kryptonimem „Wachlarz”. Miały one polegać z jednej strony na prowadzeniu akcji dywersyjnych, utrudniających Niemcom wojnę z ZSRR, z drugiej zaś, na przygotowaniu skutecznego odparcia cofających się ze wschodu jednostek niemieckich, gdyby te mogły zagrozić polskiemu powstaniu.

 

Nowe zadania stojące przed polskim podziemiem wpłynęły też na decyzje Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego, przekształcenia dotychczasowego Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową, rozkazem z 14 lutego 1942 r.

 

Z dowództwem ZWZ, a później AK, ściśle współpracowała Delegatura Rządu na Kraj. Najwymowniejszym przykładem tej współpracy było powołanie przez pełnomocnika Delegata i Komendanta AK Stefana Korbońskiego na szefa Kierownictwa Walki Cywilnej. Pod terminem „walki cywilnej” rozumiano wówczas powszechny opór wobec okupanta. Obowiązywał on wszystkich Polaków, także tych, którzy nie byli członkami organizacji konspiracyjnych. Powszechnym nakazem był bojkot zarządzeń niemieckich oraz każdy rodzaj sabotażu godzącego w Niemców, zwłaszcza w ich gospodarkę wojenną. Ten specyficzny kodeks patriotyczny rozszerzała i uszczegółowiała prasa podziemna wydawana w kraju w setkach tytułów.

 

Na czele KWC przez cały czas jej istnienia stał Stefan Korboński. Zasady „walki cywilnej” traktowane były prze zorganizowany ruch oporu nie tylko jako nakaz moralny. Prof. Jan Piekałkiewicz, który zastąpił Cyryla Ratajskiego, po jego aresztowaniu, na stanowisku Delegata Rządu, wydał w grudniu 1942 r. odezwę, zawierająca między innymi słowa: „Wzywam całe społeczeństwo polskie do całkowitego podporządkowania się zarządzeniom, oświadczeniom i wezwaniom Kierownictwa Walki Cywilnej”. Przypadki postaw całkowitej bierności lub kolaboracji, nawet nie szkodzącej otoczeniu, miały być nie tylko piętnowane, ale także karane. W tym celu stworzone zostało podziemne sądownictwo, mające charakter sądów obywatelskich. Przypadki denuncjacji, współpracy z policją niemiecką i tym podobne traktowanie były jako szczególnie poważne i karane wyrokami śmierci. Wydawanie takich wyroków zastrzeżone było wyłącznie dla podziemnych sądów specjalnych, których kodeks opracowany został w maju 1940 r. przez polski rząd w Londynie. W komplecie sędziowskim musiał zasiadać przynajmniej jeden sędzia zawodowy, a nieobecnego oskarżonego bronił wyznaczony w tym celu obrońca. Sądy te opierały się na polskim kodeksie karnym z 1932 r. stwierdzającym, że „kto dopuszcza się zbrodni zdrady, szpiegostwa, prowokacji lub nieludzkiego prześladowania i krzywdzenia ludności polskiej, podlega karze śmierci”. O wyrokach informowano opinie publiczną za pośrednictwem prasy podziemnej lub plakatów. Pierwsze wyroki podziemnego sądu zostały wykonane w Warszawie na dwóch Polakach, którzy wysługując się Niemcom narazili swych rodaków na szczególne cierpienia i śmierć w katowniach Gestapo.

 

Do zadań Kierownictwa Walki Cywilnej należało też podejmowanie akcji podtrzymujących na duchu społeczeństwo polskie i ośmieszających okupanta, np. podłączanie się do megafonów ulicznych i nadawanie patriotycznych audycji czy wydawanie fałszywych, dowcipnie redagowanych tytułów niemieckiej prasy w języku polskim, tzw. gadzinówek.

 

Wojskowa działalność sabotażowo-dywersyjna od października 1942 r. prowadziło Kierownictwo Dywersji, „Kedyw”, które przejęło zadania „Związku Odwetu i „Wachlarza”. Szefem „Kedywu” został płk Emil Fieldorf ps.„Nil”. O jego oddziałów włączone zostały „Szare Szeregi”, czyli konspiracyjny Związek Harcerstwa Polskiego. Obok akcji typowo dywersyjnych, jak wykolejanie transportów kolejowych czy palenie niemieckich magazynów w wojskowych, oddziały „Kedywu” przeprowadzały też akcje odwetowe. W indywidualnych zamachach zginęli z rąk żołnierzy „Kedywu” Niemcy, którzy wsławili się szczególnym okrucieństwem wobec Polaków, miedzy innymi gen. SS i szef Policji dystryktu warszawskiego Kutschera, komendant więzienia na Pawiaku Bürckl, gestapowcy Schulz, Lange, Kretschman, Lechner i wielu innych. Zlikwidowano też setki agentów i konfidentów Gestapo. W ramach samoobrony dokonywano również akcji odbijania więźniów. Do najsłynniejszych należało odbicie 26 marca 1943 r. dwudziestu pięciu więźniów pod budynkiem Arsenału, na skrzyżowaniu ulic Bielańskiej i Długiej w Warszawie.

 

W poszczególnych okręgach Armii Krajowej działały też liczne oddziały partyzanckie. Przechodziły one przygotowanie bojowe do przyszłego powstania powszechnego, przeprowadzając równocześnie działania sabotażowo-dywersyjne. Pierwszą większą akcję bojową sił partyzanckich Armii Krajowej sprowokowały barbarzyńskie wysiedlenia na Zamojszczyźnie. Dowództwo AK postanowiło czynnie się przeciwstawić. Żołnierze Lubelskiego Okręgu AK atakowali wsie zamieszkałe przez kolonistów niemieckich osadzonych w miejscu wysiedlonych Polaków. Dochodziło też wówczas do prawdziwych bitew AK i Batalionów Chłopskich z regularnymi jednostkami Wehrmachtu. Rozmiary polskich akcji zaskoczyły Niemców i doprowadziły do przerwania wysiedleń na Zamojszczyźnie.

 

Ważne zadania przypadły specjalnej komórce, noszącej kryptonim N”, podległej Komendantowi Głównemu AK. Jej celem było prowadzenie wojny psychologicznej, obliczonej na moralne rozbrojenie żołnierza niemieckiego. Toczono ją za pomocą gazetek drukowanych w języku niemieckim, broszur i ulotek, którym starano się nadać formę sugerującą, że wydają je antyfaszystowskie organizacje niemieckie.

Zamieszczane tam teksty lub fotografie miały wywołać u niemieckich żołnierzy przekonanie, że dalsza walka nie ma sensu i powiększy tylko rozmiary niemieckiej klęski. W ramach akcji „N” obok działalności publicystycznej fałszowano rozporządzenia władz niemieckich w taki sposób, by podważyć zaufanie czytających je Niemców do niemieckich urzędników. W 1943 r. rozkolportowano na przykład w całym Generalnym Gubernatorstwie plakaty opatrzone podpisem szefa propagandy GG, Ohlenbuscha. Na plakatach tych znajdowała się informacja, iż stosowane przez ZSRR metody masowego uśmiercania ludzi, ujawniono po odkryciu grobów polskich oficerów w Katyniu, są dowodem rosyjskiego prymitywizmu i barbarzyństwa. W dalszej części tekstu proponowano więc wszystkim zainteresowanym obywatelom III Rzeszy wycieczki do Oświęcimia w celu zapoznania się z takimi humanitarnymi urządzeniami jak komory gazowe czy krematoria, wykorzystywanymi w tym samym celu przez niemieckich specjalistów.

 

Dużym osiągnięciem akcji „N” było rozplakatowanie podrobionego zarządzenia szefa policji w GG, gen. Kopnego, nakazującego całkowitą ewakuację Niemców z Generalnego Gubernatorstwa. Akcja ta wywołała wielki popłoch i zamieszanie wśród miejscowych i napływowych Niemców. Głównym organizatorem i kierownikiem akcji „N” był Tadeusz Żenczykowski.

 

Reprezentacja polityczna polskiego podziemia, działająca w ramach Politycznego Komitetu Porozumiewawczego, została dekretem Delegata Rządu z 9 stycznia 1944 r. przemianowana w Radę Jedności Narodowej – RJN. Odtąd pełnić miała ona funkcję parlamentu Polskiego Państwa Podziemnego. Obok przedstawicieli czterech głównych partii: PPS-WRN, Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Narodowego i Stronnictwa Pracy, w radzie znaleźli się też przedstawiciele Zjednoczenia Demokratycznego i innych organizacji, takich jak „Racławic”, czy wielkopolskiej „Ojczyzny”. Na czele RJN stanął socjalista Kazimierz Pużak.

 

Wśród wielu dokumentów wydanych przez RJN na szczególną uwagę zasługuje deklaracja zatytułowana „O co walczy naród polski”. Odzwierciedlała ona nadzieję, charakteryzujące polskie społeczeństwo w tym okresie. Deklaracja wysuwała jako cel „wolność, całość, suwerenność, siłę i bezpieczeństwo oraz zdrowy wewnętrzny rozwój przyszłej Rzeczpospolitej”. Polityka zagraniczna opierać się miała na ścisłym sojuszu z Anglią, Stanami Zjednoczonymi, Francją i Turcją oraz na dobrych stosunkach z ZSRR pod warunkiem uznania integralności przedwojennego terytorium Polski i nieingerowania w polskie sprawy wewnętrzne.

 

Autor:
Polska w II wojnie światowej